Siedzę i myśle że chialabym biały piasek i lazurowe niebo. Sielankę dnia wakacyjnego i picie kolorowych drinków pod parasolką z liścia palmowego. Eghhh, zaraz jednak myśl o fasolce sprowadza mnie na ziemię i już marzenia zamieniają się jedynie do wyjazdu na 3 dni, gdzieś poza miasto. Jaka duża zmiana?! Głaskam i rozmawiam z brzuchem. Mówie mu co się dzieje wokół i już wszysko wydaje mi się łatwiejsze.
Wczorajsze spotkanie z koleżanką było super orzeźwiające. Oby więcej takich chwil. Vivat Iza. I dzięki za krówki-ciągutki.

na drinka na plazy i ja bym sie skusila, tylko jak...
OdpowiedzUsuń